To poruszająca, sprawna satyra na kwestie rasowe, a także opowieść o dorastającym Gunnarze Kaufmanie, współczesnym Afroamerykaninie, który nie jest ani trochę typowy. Dobitnie i bezpardonowo Gunnar oznajmia, że nie jest siódmym synem siódmego syna siódmego syna. Co prawda chciałby nim być, ale do tego statusu brakuje mu sześciu braci i trzech wujków, a los, nie dając mu ich, bezlitośnie go odarł z mitologicznego dziedzictwa. I tak właśnie, w sposób niezapomniany, zaczyna się wyboista droga, którą Gunnar wyprawia się w wiek męski.
Z niespotykanym talentem do przekazania języka potocznego, do przetworzenia języka w celu wywołania całkowicie nowego świata, Paul Beatty dowodzi, że jest jednym z najoryginalniejszych i najbardziej pomysłowych pisarzy naszych czasów. Białoczarny… jest jednocześnie literacki i uliczny, osobisty i wszechstronny, wielokulturowy i wielopokoleniowy, to żywiołowa epopeja, wciągająca i aktualna.

(Tekst z okładki książki)