• Korzystaj z Systemu Informacji Prawnej LEX!
    Szukasz obowiązującego aktu prawnego. Może potrzebujesz aktu już nieobowiązującego lub czekającego na wejście w życie. Albo rozdziału czy paragrafu z Czytaj więcej
  • Lekcje biblioteczne dla przedszkolaków i uczniów klas I-III szkół podstawowych
    Przedszkolakom i uczniom najmłodszych klas szkół podstawowych proponujemy udział w lekcjach bibliotecznych, które organizujemy w Bibliotece dla dzieci Bibluś. Zajęcia Czytaj więcej
  • Cztery kawiarenki językowe i jedna szachowa
    Miejska Biblioteka Publiczna zaprasza mieszkańców miasta Nowej Soli i powiatu do kawiarenek językowych.Proponujemy cztery kawiarenki: * rosyjską, którą prowadzi Halina Pawłowska Czytaj więcej
  • ACADEMICA to supernarzędzie, dzięki której masz dostęp do ponad 2 mln dokumentów - książek i czasopism naukowych
    ACADEMICA to supernarzędzie, dzięki której masz dostęp do ponad 2 mln dokumentów - książek i czasopism naukowych. Oto kolejny dowód, że Czytaj więcej
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

Elżbieta Gonet, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Nowej Soli:

„ Pan. Wiktoria. Marzyciele" Knuta Hamsuna, norweskiego noblisty – to moja cudowna lektura podczas urlopu. Są to trzy  krótkie powieści, wydane w jednym tomie, napisane na samym przełomie XIX i XX w. Ich motywem jest miłość, ale nie tak fabuła, jak niezwykły klimat tej prozy zrobił na mnie największe wrażenie. Szczególnie powieść „Pan” , gdzie opisy norweskich krajobrazów, zmieniającej się przyrody i na jej tle - wewnętrzne przeżycia Thomasa Glahna, który bez pamięci potrafi się w niej zanurzyć - po prostu zapierały mi dech. Porucznik Glahn, który na rok zamieszkał w północnej Norwegii, w leśnej chatce, z psem, jako jedynym towarzyszem, zabiera czytelnika do lasu i pokazuje każdy szczegół – trawy, ptaki, drzewa , a także głos natury, która podpowiada mu jaka będzie pogoda, kiedy może polować, a kiedy odpoczywać. Jednocześnie nic go nie ogranicza, niczego mu nie brakuje. Przepełnia go wielka wdzięczność za niezwykły dar losu, jakim jest dla niego przebywanie wśród takich cudów natury…
Do tego wszystkiego już nieco archaiczny, ale piękny język - odetchnęłam po prozie współczesnej. Oto mały fragment: […] Spokój i cisza dokoła. Leżę późnym wieczorem i patrzę w okno. Blask czarodziejski zalewał o tym czasie pola i lasy, słońce zaszło i barwiło horyzont światłem soczystym, czerwonym, stężałym w swej nieruchomości niby oliwa. Niebo było wszędzie przeczyste. Wpatrzywszy się w ową jasność, miałem uczucie, że leżę twarzą w twarz z dnem świata i że serce me uderza dla niego tak żywo, jak gdyby tam było u siebie. Bóg jeden wie – pomyślałem – czemu dziś niebo przystroiło się w fiolety i złoto; a może jakaś uroczystość odbywa się tam na górze, uroczystość w wielkim stylu, przy dźwiękach gwiazd i z przejażdżką łodziami po potokach niebios. Tak być mogło! Zamknąłem oczy i uczestniczyłem również w owej przejażdżce łodziami, i myśl za myślą żeglowała przez mój umysł […].
Zatapiałam się w tych opisach, a pozostałe aspekty powieści, jak i późniejsze poczynania autora, których nie jestem w stanie zaakceptować, a które doprowadziły do demonstracyjnego palenia jego książek oraz dotknięcia go masowym narodowym ostracyzmem - pozostawiam bez komentarza.

Edward Gramont, dyrektor nowosolskiego Teatru Terminus A Quo:

- Zachęcam do lektury książki Guillermo Arriagi ,,Dziki". To prawdziwa uczta dla otwartych umysłów, lubiących wartką narrację, odgadywanie pozornie niespójnych tekstów encyklopedycznych w krajobrazach gorącego Meksyku (dosłownie!) i zimnej Kanady. Idealna pozycja na wakacyjne wieczory. Z dziką pasją polecam tę lekturę – warto wejrzeć w jej głębię i przyspieszyć bicie serca.

Artur Lawrenc, dziennikarz Tygodnika Krąg:

- Polecam dwuczęściową książkę ,,Mindhunter", czyli wspomnienia byłego agenta FBI, który jako jeden z pierwszych zajmował się profilowaniem seryjnych morderców. Czyta się jak najlepszy thriller, a jednak wszystko to czyste fakty o mrocznej stronie człowieka.

Filip Pobihuszka, dziennikarz Tygodnika Regionalna:

- Jeśli chodzi o książkę na lato, to z czystym sumieniem mogę polecić ,,Sonnenberg" Krzysztofa Vargi, choć chyba jedynym skojarzeniem z tą słoneczną porą roku jest tytuł. Z jednej strony to melancholijna i nostalgiczna historia głównego bohatera, Andrása, który żyje marzeniami o własnej książce, dzieląc czas między kolegów i szprycer, a potajemne schadzki z kochanką Ágnes. Z drugiej, sporo w niej humoru, choć nie da się ukryć, że specyficznego, nieodstającego od klimatu książki. A wszystko to w Budapeszcie, który Varga pokazuje zarówno od strony reprezentacyjnych alei, jak i depresyjnych blokowisk. I jeśli nie dla głównych bohaterów, to właśnie dla stolicy Węgier warto przeczytać tę książkę.

Adam Szewczykowski, fotograf:
- Polecam ,,Filipa" Leopolda Tyrmanda. Dlaczego? Bo Tyrmand jest modny. I jak najbardziej na lato. Co prawda, to powrót do czasów wojennych, ale w stylu ,,Jak rozpętałem II wojnę światową". Książka oparta jest na własnych przeżyciach autora, zaprawiona do tego dużą dawką humoru, a akcja toczy się wartko. To idealny gotowy scenariusz na dobrą komedię filmową, choć nie pozbawiony głębszych przemyśleń. Polecam ,,Filipa" do czytania na plaży i pod sosną.

Elżbieta Bielska-Kajzer, poetka, autorka wielu recenzji, felietonistka:

- Z moich ostatnich lektur na pewno mogę polecić „Ucho igielne” Wiesława Myśliwskiego. Poza stylem, który sprawia, że trudno oderwać się od czytania, jest to ciekawa wędrówka w przeszłość, w której splatają się myśli bohatera - jednocześnie młodego i starego. Młodość przegląda się w starości i odwrotnie. Lustro.
    Niełatwą, lecz fascynującą książką okazała się dla mnie „Podróż na południe” czeskiego pisarza Michala Ajvaza. Wielość bohaterów, wątków... Utwór początkowo przytłacza szkatułkową kompozycją. W kolejnych rozdziałach czekają nowe historie i chociaż trudno jest nadążyć, to w miarę cierpliwej lektury, składa się to w jedną całość psychologiczną, a także geograficzną, historyczną i filozoficzną. Podziwiam autora.
    Podziwiam też Arundhati Roy. To indyjska pisarka, której powieść ,,Bóg rzeczy małych” upewniła mnie w przekonaniu, że miłość nie ma żadnych granic, a ludzie, którzy próbują jej granice narzucić, prędzej czy później sami staną się ofiarami tej przemocy.
    Teraz czytam „Królestwo” Szczepana Twardocha, powracając nieustannie w trakcie tej lektury, do jego poprzedniego utworu pt. „Król”. Obie książki pokazują potęgę i nieuchronność zła i chociaż nie mamy tu do czynienia z dokumentem historycznym, to jednak obraz czasów przedwojennych i okupacji niemieckiej w Polsce ukazany został bardzo realistycznie. Czytelnika może przerazić okrucieństwo, zachłanność i głupota ludzkiej natury, które zostały, niestety, potwierdzone przez historię tamtego okresu, a także czasy nam współczesne.